Shamanism
Podróżującemu od wielu lat po świecie Markow Kukułce udało się spotkać także innego szamana, który reprezentował odmienne, współczesne podejście do świętej liany Ayahuaski.?- Dostęp do rozległych uśpionych przestrzeni własnego potencjału można także uzyskać uczestnicząc w zajęciach pozbawionych sztafażu ceremoniału – twierdzi Marek Kukułka. -Znakomitym przykładem tego typu myślenia były zajęcia prowadzone przez peruwiańskiego szamana Qushee z Cuzco. Mając w pamięci ceremonię picia ayahuaski odprawianą przez Salvadora obserwowałem z lekkim zdziwieniem jak proces zażywania ?pnącza duchów? można uwspółcześnić.?Qushee, w swojej wersji rytuału, ograniczył się jedynie do rozdania uczestnikom spotkania napoju i udzielenia im kilku zdawkowych informacji. Jego zdaniem duch ayahuaski bardzo dobrze wie co ma robić i nie trzeba mu w tym na siłę pomagać. Twierdził, że ?królowa amazońskich roślin? przyjdzie do każdego na jego własny indywidualny sposób łącząc go z innymi wymiarami na poziomie tylko dla niego zrozumiałym. Zalecił jedynie swoim podopiecznym, aby podczas sesji pracowali z intencjami lub modlili się. Nikomu też nie obiecywał, że będzie chronił ich przed mogącymi przybyć na rytuał duchami lub nieprzyjemnymi wizjami. W ciągu całego wieczoru jedynie wszystkich obserwował z rzadka śpiewając tradycyjne icarios.?- Po mimo zminimalizowania szamańskich zabiegów, większość uczestników spotkania było bardzo zadowoleni. Niektórzy twierdzili nawet, że śpiewający w keczua ayahuasqero przemawiał do nich językiem Atlantów – wspomina Marek Kukułka. – Qushee swoim zachowaniem udowodnił, że cepeliowski show rodem z egzotycznych Andów nie musi być wyznacznikiem udanego rytuału i związanej z nim terapii.